Forum wspólnej przestrzeni

poniedziałek, 14 marca 2011

Najlepszy kawał na świecie.

Samochód na wazelinę


Einstein wynalazł samochód na wazelinę. Wyjechał nim do lasu na próbę. Jeździł całe popołudnie, po czym skończyła mu się wazelina. „Co tu zrobić?” – pomyślał.

Tymczasem w domu nieopodal czteroosobowa rodzina zabiera się za kolację. Od stołu wstaje matka i mówi: „Zazwyczaj myję naczynia, ale dziś kto inny to wreszcie zrobi – ty, córko.”
Córka wychodzi z chłopakiem, więc „ty, synu”.
Syn ma jutro egzamin, więc „ty, stary.”
Ojciec podrapał się po głowie: „Mam to w dupie”.
„Tak?! Ja też mam to w dupie!!!”
Po chwili napięcia ojciec daje rozwiązanie: „Siadamy w kółku w salonie, całkiem na golasa. Kto się pierwszy odezwie, ten pozmywa te gary”.
Jak postanowił, tak zrobili. Siedzą.

Zapada zmrok. Einstein wychodzi z samochodu po dłuższym skupieniu. „Muszę popytać po domach o trochę wazeliny”. Uszedł niedługo i widzi światła w oknach. Puka do drzwi tego domu, ale nic. Nacisną na klamkę i wchodzi otwartymi drzwiami do pomieszczenie kuchennego. Stoją jakieś talerze z jedzeniem. Przechodzi dalej i w salonie widzi czwórkę golasów, gapiących się na siebie. „Dobry wieczór”. Nikt ani słowa. Ani drgnie.

Einstein od myślenia zgłodniał. „Czy mogę zjeść jedno z tych dań, co tam stoją?” Nikt ani słowa – „Czyli mogę!”. Zjadł, i już ma pytać o wazelinę, ale tak patrzy na matkę…taka niezła „czterdziestka”…Podbija do ojca.
„Pan by nie miał nic przeciw, jakbym tak z żoną na pięterku?…rozumie pan, bez zobowiązań.” Ojciec nic, woda w gębie – „Czyli mogę!” Po wszystkim naukowiec sprowadza żonę na dół i pyta, czy może zjeść jeszcze jedno danie.
„Widzę, że państwo nie jecie…” Ani słowa – „Czyli mogę!”
Zjadł i już ma się pytać znowu, ale tak patrzy na tą córkę…taka niezła „osiemnastka”…Podbija z tym do matki. Historia z pięterkiem się powtarza, bo nikt nie wydał ani słowa.
„Czy mogę zjeść jeszcze danie? Głodny po łóżku…” Wszyscy woda w gębie – „Czyli mogę”. Nażarł się i nachlał.

W końcu wstaje: „No tak! Miałem się zapytać!” Wraca do salonu: „Przepraszam, czy nie macie państwo pożyczyć odrobinę wazeliny?”
Ojciec: „A to ja już k…. wolę pozmywać te naczynia!!!!!!!!!!!”

Redakcja ze słuchu :) 


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz